Najbardziej paranormalne miejsca w Edynburgu – prawdopodobnie!

Zamek

Czy wierzycie w siły nadprzyrodzone, zjawy oraz miejsca, w których rzekomo straszy po dziś dzień? Słuchając starych legend oraz podań ludzi mających do czynienia ze zjawiskami paranormalnymi, przeszywa Was zimny dreszcz, odczuwacie niepokój oraz czyjś oddech na swoim karku? Czy może podchodzicie do tego bardziej sceptycznie z lekką ironią, twardo stąpając po ziemi.

Bez względu na odpowiedź, każdy ma świadomość, że legendy oraz mroczne historie – podobnie jak wszystko inne – mają gdzieś swoje korzenie…

Tajemniczy Edynburg, stolica Szkocji – powód, który przyciąga turystów z całego świata!

 

***

Edinburgh Castle

Poszukując w internecie informacji na temat Edynburga, natknęliśmy się na listę miejsc, w których rzekomo straszy. Nie ukrywając, oczy rozbłysły nam ciekawością. Relacje osób zdawały się być zgoła nieprawdopodobne, toteż postanowiliśmy sprawdzić, czy taki diabeł straszny, jak go malują. Z pośród wszystkich przykładów na liście, wybraliśmy zaledwie dwa, które naszym zdaniem trzeba było odwiedzić w pierwszej kolejności. Zapraszamy do relacji Duetu z odwiedzin w dwunastowiecznym zamku.

Zamek w Edynburgu położony jest na szczycie wulkanicznej skały. Już w czasach starożytnych miejsce to nosiło nazwę Din Eidyn i było schronieniem miejscowej ludności. Po najazdach Anglów, ludu pochodzenia germańskiego, nazwę przekształcono na Edinburgh, a wokół skały zaczęło rozrastać się miasto.

Kiedy nacieszyliśmy oczy panoramą zamku, niezwłocznie udaliśmy się po bilety. Na nasze nieszczęście, trafiliśmy w godziny szczytu i kolejka ciągnęła się od kas, aż po bramę zamku. Jeżeli planujecie odwiedzić tę twierdzę, miejcie na uwadze nasz błąd i najlepiej wybierzcie się rankiem, bądź późnym popołudniem. Dzięki temu ominiecie kolejki i duży tłok, który w ciasnych komnatach zamku jest nieznośny. Cena biletów wydaje się dość wysoka, gdyż za nas oboje zapłaciliśmy 33 funty. Miłym zaskoczeniem było to, że po odejściu od kas trzymaliśmy w ręku przewodniki w języku polskim. Pani w okienku najwyraźniej mając ucho do akcentu, spytała skąd jesteśmy.

Bilety

Gdy formalne sprawy dobiegły końca, rozpoczęliśmy zwiedzanie. Od samego początku, uderzyła w nas mnogość reklam rozwieszonych to na ścianach budynków, to nad przejściami, nawet na brukowanym dziedzińcu nie obyło się bez dwóch londyńskich budek telefonicznych. Dalej, zobaczyliśmy szyld restauracji urządzonej w budynku po dawnych koszarach lub kwaterach żołnierzy. W różnych miejscach zaparkowano samochody personelu, co naszym zdaniem całkowicie podważyło klimat zamku.

Zniechęceni otwartą przestrzenią, weszliśmy do wnętrza budynków. Osoby dbające o atrakcje dla turystów spisały się na medal, tworząc rekonstrukcję życia codziennego żołnierzy, co dla nas było nadmiernie sztuczne. Mogliśmy podziwiać woskowe postacie przedstawiające bitwy i koronację, mnóstwo broni średniowiecznej oraz współczesnej, lecz najbardziej zainteresowały nas insygnia władzy, których sfotografowanie przyniosło sprzeciw strażniczki. Korytarze były przepełnione ludźmi, słabo przewietrzone i ciasne.

rekontrukcje

Zamek w Edynburgu mógłby zachować swój klimat nocą, kiedy korytarze i lochy są puste, panuje niezmącona cisza, a ze ścian dobiega echo krzyków tych wszystkich, którzy ponieśli śmierć w torturach.  Według Nas, twierdza z zewnątrz tak wspaniała, w środku całkowicie zniszczona zachłanną ręką marketingu. Duchy i zjawy, które mają w zwyczaju ukazywać się z zaskoczenia wzmagając nasze przerażenie, nie mają prawa bytu w miejscu, które stało się karykaturą zamku z naszych wyobrażeń.

***

Greyfriars Kirkyard

Brama

Kolejnym miejscem, w którym dochodzi do niewyjaśnionych zdarzeń jest cmentarz Greyfriars Kirkyard położony w centrum miasta. Na temat tego miejsca czytaliśmy wiele podań, które zmroziły krew w naszych żyłach. Jak się okazuje burzliwa przeszłość cmentarza do dziś daje o sobie znać. Czy aby na pewno?

Znaleźliśmy informację, że wszystko zaczęło się od niejakiego George’a Mackenziego, który upodobał sobie torturowanie przeciwników króla Karola II, nim Ci ostatecznie trafili na stryczek. Kiedy sam został pochowany na tym właśnie cmentarzu, okazało się, że jego duch nie opuścił świata żywych.

Jedna z krążących legend traktuje o bezdomnym, który szukając schronienia przed wciąż zmieniającą się Szkocką pogodą, jako swoje posłanie wybrał wierzch trumny Mackenziego. Przestarzała pokrywa nie zdołała utrzymać ciężaru mężczyzny, toteż wpadł on do środka wprost na kości prawnika. Kiedy wybiegł z grobowca krzyczał, że nieumyślnie uwolnił ducha zmarłego.

Według ekspertów oraz tamtejszych stróżów, wiele osób opuszcza cmentarz z licznymi zadrapaniami oraz sińcami na ciele, czasem nawet ze złamanymi kończynami. Podobno dochodzi również do niespodziewanych popchnięć i głosów z podziemi. Ludzie odwiedzający cmentarz twierdzą, że wisi nad nim napięta atmosfera, że czują się obserwowani, niejednokrotnie przeszywa ich chłód.

Cmentarz

Po przeczytaniu tego wszystkiego, czuliśmy lęk idąc w to jakże straszne miejsce. Przekroczyliśmy czarną bramę z wygrawerowaną nazwą, a naszym oczom ukazała się przestrzeń wypełniona licznymi grobowcami jak i pojedynczymi płytami nagrobków. Na niektórych z nich czas i pogoda odbiły swoje piętno, a stare drzewa wzmacniały klimat tajemnicy jaką skrywa ten cmentarz.

Na pewno zdziwił nas styl niektórych grobowców. Pokrywały je płaskorzeźby przedstawiające sceny śmierci, a dokładniej swego rodzaju bratania się z nią, niczym w średniowiecznym haśle Memento mori. Postać bez głowy stojąca na własnej czaszce, czy dostojnik podający dłoń swojemu odzwierciedleniu w obecności ucieleśnionej śmierci.

Płaskorzeźba

Mimo wszystko, przechadzając się między grobami nie odczuliśmy nic nadzwyczajnego. Wszystkie kości mamy całe, a i bez sińców się obyło. Może panowała napięta cisza, lecz czy nie jest ona częścią wszystkich cmentarzy? Wszak zmarli oczekują spokoju…

Podsumowując

Turyści szukający informacji na temat nawiedzonych miejsc w Edynburgu oczekują, że zobaczą na własne oczy wszystko to, o czym przeczytali w przykładowych artykułach. Prawda jednak, całkowicie odbiega od wyobraźni internautów, choć może rzeczywiście w przedstawionych przez nas miejscach wydarzyły się rzeczy straszne, śmierć poniosło wiele ludzi – nie podważamy tego. Jednak trzeba się liczyć z tym, że historie koloryzują każde kolejne usta przez, które one przechodzą z wolna zamieniając się w legendy.

Lecz, czy my również nie dodaliśmy jakiejś barwy od siebie? Sprawdź sam co kryje Edynburg!

Po więcej zdjęć zapraszamy do naszej galerii: KLIK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *